niedziela, 15 kwietnia 2012

Walczyć?


W ubiegły czwartek ponownie poczułam, jakbym osiągnęła egzystencjalne dno. Znów krztusząc i dusząc się w płaczu zastanawiałam się ile jeszcze wytrzymam. Płacz, dół psychiczny i przeszywająca złość zawładnęły mną, życie stało się nawet nie obojętne, a uciążliwie… i to z tak błahego powodu.

Otaczają mnie ludzie, którzy dają mi siłę do walki ze swoimi słabościami, dają mi poczucie, że warto żyć. Ale momentami mam wrażenie, że to tylko złudne poczucie. Podtrzymywane na siłę życie.
Rozmowa. Słyszę krzepiące słowa. Daje mi to siłę. Ale co by się stało, gdybym nie miała z kim porozmawiać? Jak radzić sobie bez pomocy innych, być samodzielną? Czy w ogóle jest sens walczyć ze swoją bardzo wrażliwą naturą, by móc życiu stawiać czoła? I po co to robić?
Na dzień dzisiejszy, mimo, że w tej chwili jestem spokojna i raczej obojętnie nastawiona do życia nie jestem w stanie opowiedzieć na te pytania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz